Nie pisze bo szczerze mówiąc nie umiem,nie potrafię opisać tego co we mnie siedzi. Na pozór, jest fantastycznie, piękna pogoda sprawia, że
chce się żyć .Myślę, że każdy to odczuwa w jakimś stopniu, ja również. Tylko
martwi mnie to, że nie mam z kim cieszyć się tą wiosną. Ostatnio jedynymi
osobami w którymi gdziekolwiek wychodzę są moi rodzice. Jestem szczęśliwa, że
ich mam, aż boję się pomyśleć co byłoby gdyby ich także zabrakło. Moje życie
bez P stało się strasznie monotonne, bardzo mi Go brakuje. Teraz już nie
wystarczy jeden telefon, aby wszystkie smutki znikły. Ostatnio bardzo często
łapię się na tym, że myślę o tym co byłoby gdyby …gdybym postąpiła inaczej…co
robiłabym w tym momencie, gdyby wszystko było na swoim miejscu. Nie sądzę, że
spędzałabym popołudnia w domu . Zbyt dużo pochopnych decyzji, w takich
sytuacjach prędzej czy później wszystko wymyka się spod kontroli i przestajemy mieć
wpływ na to co się dzieje. A wiecie co jest najgorsze ? Reakcje tych wszystkich
ludzi, gdy dowiadują się, że wszystko
się rozpadło i to na moje własne życzenie. Niemożliwe, że tak się to skończyło
, przecież byliśmy nierozłączni , a jednak…a życie leci dalej i nawet nie
stara się na mnie poczekać.