sobota, 17 listopada 2012

Ciągle tkwi we mnie to samo przeżycie,codziennie interpretuje pewne słowa inaczej, staram się w nich doszukać chociaż odrobinę dobrych chęci, bezskutecznie.Nie potrafię myśleć o niczym innym, w głowie wciąż kłębi się to samo wspomnienie. Zwariowałam ? Oto dowód na to , że nadmiar wrażliwości szkodzi.
Pan P zjawił się o godzinie 22, po całym dniu pracy, aby chociaż troszkę mnie poprzytulać i nastawić bardziej pozytywnie przed jutrzejszym dniem. Cóż, wspaniałego mam chłopaka.

czwartek, 15 listopada 2012

Jeszcze nie wiem czy lepsze jest upychanie po katach swoich bolow czy tez postawienie ich na srodku pokoju i patrzenie na nie z boku. z pewnej odleglosci.

Męczą mnie koszmary i to niezwykłe, te są dużo bardziej przerażające. Budzę się z krzykiem i zapłakaną poduszką, są takie realne. Czy sny mają jakiś wpływ na nasze życie? Czy ludzie w ogóle mają czas aby zastanowić się nad tym o czym śnią? Cóż, owijam w bawełnę, zaczynam mówić o innych,a przecież tutaj chodzi o mnie. Ostatnio mam wrażenie, że moje życie jest jednym wielkim snem z którego nie potrafię się wybudzić. Ktoś sprawił mi ogromną przykrość, najprawdopodobniej świadomie. A ja znów się nie broniłam. Dlaczego? Winie się za to i co mi z tego ? Dlaczego wszystko biorę tak bardzo do siebie ? Dlaczego nie potrafię zapanować nad łzami? Dlaczego jest mi wstyd za coś czego nie zrobiłam ?!
Czuję się samotna, nic nowego. I znów obiecuję sobie, że nigdy więcej się nie przywiąże. Nie ma co, mam pecha do przyjaciół. Czy prawdziwi przyjaciele w ogóle istnieją? I po co ludzie się tak ranią? Chyba nie jestem stworzona do przyjaźni.
Możecie uważać, że cechuję się dużo zmiennością nastrojów, ale ja zaczynam się bać. Znów zaczynam bać się ludzi, a to do niczego dobrego nie prowadzi.
Nikt nie obdarzył mnie kojącą rozmową, a ja nie mam odwagi o to prosić.

Coś czuję,że kolejny raz moje urodziny okażą się złem koniecznym.Zamiast tych wszystkich prezentów poproszę takiego jednego prawdziwego przyjaciela ...