środa, 29 lipca 2015

niespodzianka

Lubię starszych ludzi. Lubię ludzi którzy mogą pochwalić się mądrością życiową, którzy zawsze wiedzą w którym momencie pojawić się w naszym zyciu i powiedzieć " tak właśnie zrób, idź za głosem serca". Czasami starasz się miesiącami podjąć jakąś znaczącą decyzję. Nagle wstajesz rano i już wiesz. Nie wiesz skąd, ani dlaczego. Po prostu. Oczywisty staje się fakt, aby kroczyć tą drogą. To te decyzje uznaję za właściwe, wynikające z nikąd, przez wzgląd na intuicję czy wewnętrzny spokój, który towarzyszy myśląc o tej ścieżce.

Zaczynam wierzyć w telepatię, w siłę myśli. Wczoraj odezwała się do mnie osoba o której bardzo intensywnie myślałam przez cały weekend. Pragnęłam z nią porozmawiać, o przeszłości, teraźniejszości i lepszej przyszłości, którą kiedyś sobie przysięgaliśmy. Osoba ta od dziecka odgrywała bardzo istotną rolę w moim życiu, to z nią kształtował się mój charakter. Okazuje się, iż pomimo 3-letniej rozłąki nadal potrafimy rozmawiać tak samo, tak jakbyśmy nadal byli blisko, obecni w każdym elemencie naszego życia. Być może, prawdziwej przyjaźni nie da się zniszczyć. Nawet jeśli nie byliśmy rozważni i przestaliśmy o nią dbać. Czuję, że jakiś skrawek mojej duszy został nakarmiony.


wtorek, 28 lipca 2015

Spójrz tylko na nich - pustka.

Zaczynam tutaj od nowa. Postanowiłam nie usuwać starych postów bo poniekąd jest to część mojej przeszłości, skrawek mojej własnej historii której nie chciałabym się pozbyć. Pełną parą wkraczam w dorosłe życie, napotykając coraz to więcej trudności, zmierzając się z większą ilością obowiązków. Postanowiłam zobaczyć jak wygląda życie człowieka, który pracuje w pełnym wymiarze czasu. I bynajmniej praca w biurze nie jest moim powołaniem, tym bardziej cieszę się, że z powodzeniem wybrałam psychologię. Grzebanie w papierach cholernie nuży, tym bardziej jeśli każdy z kolejnych poznanych osób nie ujawnia żadnych charakterystycznych cech. Ludzie tak bardzo pochłonięci życiem codziennym zupełnie zapominają o sobie, o jakichś większych duchowych potrzebach. Przekładając dobra materialne ponad wszystko. A im bardziej czegoś pragniemy tym bardziej wymyka nam się to z rąk. Ostatnio dużo analizuję, ludzie na każdym kroku pragną nadzwyczajności, idealnej miłości, przyjaźni, wzniosłych uczuć, które sprawiają, że przez chwilę czują się "fajnie". Z tego wszystkiego zapominają, iż postawili to ponad wszystko. Każda chemia, czy magia przemija, człowiek zaczyna się przyzwyczajać po czym pragnie kolejnej rzeczy. Być może to dobrze, bo czym byłoby życie gdybyśmy do niczego nie dążyli?  Tylko dlaczego nie potrafimy dostrzec piękna w zwyczajności,bo przecież to nie motylki w brzuchu czy przypadkowy seks stanowią wielkie piękno lecz paroletni związek z burzliwą historią, kochająca się rodzina pomimo przeciwności losu. Być może mam inna teorię miłości, która moim zdaniem jest nauką. Nauką drugiego człowieka, która następuje po zauroczeniu, pełnym wzniosłych chwil, emocji. Być może potem następuje nuda, ale właśnie wzajemna akceptacja,dostrzeganie swoich wad i znoszenie ich, bycie razem zarówno podczas humorków jak i niehumorków stanowi WIELKIE PIĘKNO.