Zostałam wczoraj potwornie zraniona. Płakałam, a najgorsze było to, że nie potrafiłam tego zakończyć . Chciałabym przestać czuć, czy to wszystko musi tak cholernie boleć ? Ostatnio jestem raniona każdego dnia i męczy mnie pytanie: czy do bólu wewnętrznego można się przyzwyczaić ? Czym sobie na to zasłużyłam ? Serce przestanie krwawić, a oczy już nie będą zapłakane ?
Dziś zrobiła to osoba po której nigdy w życiu bym się tego nie spodziewała, jedna z najbliższych mi osób w ostatnim tym jakże chwiejnym okresie.
Obojętna twarz, zero reakcji na to co mnie otacza. Postanowiłam się cofnąć i nie mącić nieodpowiednim ludziom w głowie. Nie będę już przez nich płakać. Niestety Pawła nie było wczoraj i nie będzie go dziś. Trochę mi samotność doskwiera, ale nic na to nie poradzę. Cieszę się , że przynajmniej jest ze mną duchowo, nie czuję jego nieobecności, nie ma kłótni i niedomówień. Nic nie staje się monotonne i totalnie przewidujący, a raczej życie ostatnio nieźle mnie zaskakuje. Poznałam paru bardzo ciekawych ludzi, którzy stają się dla mnie ważni. Tylko tego troszeczkę się boję.
Nienawidzę tych rodzinnych imprezek , a jedna z nich właśnie mnie czeka.Założę czarną sukienkę, będę cicha i milcząca, tak będzie dla wszystkich lepiej. Będę taka jaką chcą mnie wszyscy mieć.
ja czuję się dokładnie tak samo jak Ty,z tym że ja jestem o wiele starsza od Ciebie i chyba dlatego jest mi tak ciężko,rozpamietuję każde słowo,analizuję każdą rozmowę i wpadam w paranoję,szukam pomocy u przyjaciół ale widzę że zamęczam ich swoimi problemami,twierdzą że sama sobie muszę pomóc a ja nie potrafię.Najgorsze jest poczucie że dążę do samozagładzie i tak naprawdę nie mogę mieć do nikogo pretensji bo przecież jestem rozumną istotą i w pewnym czasie powinnam umieć podejmować odpowiednie decyzje i co z tego jak to do mnie nie trafia,jak sobie pomóc?wiem że czasami ludzie młodzi mają lepszy pomysł na życie jak my o pokolenie starsi ale my też mamy uczucia i cierpimy.
OdpowiedzUsuńOch,widzę ,że każda z nas ma takie stany duchowe.Co mogę poradzić ,nie znając przyczyny Waszych cierpień? Czasem trzeba się wyciszyć ,uciszyć serce ,a pozwolić dojść rozumowi do głosu.Czasem tak jest ,że postrzegamy osoby na których nam zależy poprzez pryzmat nas samych i trochę zapominamy ,że te osoby są inne ,maja inne doświadczenia i inną wrażliwość.
UsuńA co jeśli jesteśmy osobami dojrzałymi, aż zanadto... po przejściach, i kochamy tak aż do wewnętrznej strony skóry... tyle rzeczy nas łączy, i nagle zostajemy ranieni, dzień po dniu, i nie ma się siły ani trwać ani odejść, czy to oznacza, ze jestem słaba?!Kochać taak , że nie wyobraża sobie życia bez Niego, a jednocześnie, wie , że najlepiej było by odejść... Nie wiem co robić... jestem już u kresu sił...:(Asia
OdpowiedzUsuńMyślę, że tak nie objawia się słabość. Wręcz przeciwnie,bo jeszcze nie odeszłaś, a nie łatwo jest trwać przy człowieku, który potwornie nas rani.Ludzie często się zmieniają pod wpływem różnych czynników,sami nie zdają sobie sprawy, że mogą przez to cierpieć inni ludzie. Powinnaś przeprowadzić niełatwą rozmowę. Zobacz jakie będą tego efekty i zastanów się czy ta osoba zasługuje na Twoją miłość.
UsuńTrudno jest zostawić kogoś bez kogo nasze życie zaczyna wydawać się bezsensowne. Tyle, że tutaj dużą role odgrywa przyzwyczajenie... lepiej odejść wcześniej żeby zostały chociaż resztki dobrych wspomnień po tym człowieku .
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń