Ciągle tkwi we mnie to samo przeżycie,codziennie interpretuje pewne słowa inaczej, staram się w nich doszukać chociaż odrobinę dobrych chęci, bezskutecznie.Nie potrafię myśleć o niczym innym, w głowie wciąż kłębi się to samo wspomnienie. Zwariowałam ? Oto dowód na to , że nadmiar wrażliwości szkodzi.
Pan P zjawił się o godzinie 22, po całym dniu pracy, aby chociaż troszkę mnie poprzytulać i nastawić bardziej pozytywnie przed jutrzejszym dniem. Cóż, wspaniałego mam chłopaka.
Jak to przysłowie mówi,kto ma miękkie serce ,to ma twardą dupe. Myślałam,że to tylko ja tak mam ,że analizuję ciągle to samo i że się zadręczam.Niestety też jestem z tych wrażliwców :(
OdpowiedzUsuńW dzisiejszym świecie chyba nie warto być wrażliwym, tacy ludzie zawsze mają ciężej. Wciąż katujemy się i rozgrzebujemy przeszłość i co nam z tego?
OdpowiedzUsuń