Przeszłość wraca jak bumerang i wprowadza zamęt w dobrze zkategoryzowanym życiu. Cała dotychczasowa siła zostaje użyta w celu utrzymania bodźców otoczenia oraz towarzyszących im refleksji na dużym poziomie abstrakcji. W przeciwnym razie, powstałby kolejny ocean spokojny. Bo niespokojny pozostawiony bezpańsko, już wyschnął pod wpływem promieni słonecznych. Spokój uzyskany w sztuczny sposób funkcjonuje właściwie. Nie wiem o ile ma on związek z moją osobowością. Próba zaufania ludziom, którzy powinni być mądrzejsi ode mnie, a już na pewno bardziej kompetentni, przynosi zamierzone skutki. Z punktu widzenia obserwatora- na pewno. Jedna substancja może zupełnie odmienić mentalność człowieka, jednocześnie na chwilę niwelując zaburzenia.
Co sądzisz o gryzieniu bądź całowaniu w szyję ? Mój drogi, cóż ja ci mogę odpowiedzieć. Jak typowy człowiek w moim podejściem, odpowiem- to zależy. Każda forma wyrażania uczuć jest właściwa. Jednak w przeciwieństwie do pewnej przekupnej pani psycholog- uważam, iż nie należy wmawiać ofiarom prześladowań domowych, że ich ciemiężyciele zadają im ból z miłości. Ale to chyba jest tylko taka mała dygresja z mojej strony. Wszystko ma swój czas i miejsce, jak większość zdążyła zauważyć- moja tolerancja również ma swoje granice. Odnoszenie się ze swoim uczuciem, zarówno dotyczy to par heteroseksualnych jak i homoseksualnych- jest obrzydliwe i niewłaściwe. Wybaczcie ale nie mam ochoty wchodzić w życie intymne innych ludzi, a już tym bardziej w nim uczestniczyć. Z teoretycznego punktu widzenia powinnam mieć takie swoje życie, do którego uciekam po ciężkiej codzienności- albo raczej jego brak. A więc subiektywnie rzecz ujmując- całowanie w szyję jest źródłem niezwykłej przyjemności- szczególnie jeśli na tym się nie kończy. W grę wchodzi tutaj specyfika ust drugiej osoby, zapachu oraz częstotliwości oddechu. Sytuacja ulega komplikacji, gdy podniecająca staje się perspektywa bezdechu. Kąsanie raczej kojarzę ze zwierzętami, z którymi zresztą nie jeden człowiek się utożsamia. Taka "dusza krwiopijcy", która jest zaprzeczeniem samej siebie może być problematyczna w życiu. Lecz uzależnienia bywają różne-jeśli ktoś nie ma tendencji do pojawiania się blizn to urozmaicają akt, ale tutaj pole działania zostawiłabym już raczej psychopatologii.
Każdego dnia toczę walkę pomiędzy praktycznym psychologizmem a teoretycznym biologizmem, Ku mojemu zdziwieniu, żadne z tych przemyśleń nie odbiegają od hormonów i układu krążenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz