Znów kogoś straciłam, nie ma już jedynego, najlepszego przyjaciela. Dlaczego? Powodem jest tylko i wyłącznie zazdrosny i porywczy pan P. Tylko czy to moja wina? Czemu mam cierpieć za czyny innych? Całą noc myślałam o tym, czy Pan K miał wystarczający powód żeby mnie zostawić. Zachowałby się w taki sposób, gdyby był prawdziwym przyjacielem? Zostawił mnie tak po prostu,bez żadnych efektów specjalnych, nie zasłużyłam nawet na krótkie pożegnanie. Może to i lepiej, bo nie lubię pożegnań, ale przecież każdy dobrze wie, że to wcale nie było dla mojego dobra. Nie chce mnie znać, a ja nawet nie rozumiem dlaczego.Patrzcie jak wszystko szybko się zmienia, jeszcze do nie dawna byłam pewna, że nasza przyjaźń jest czym wyjątkowym i jestem dla niego bardzo ważna. Boli, strasznie boli. W dodatku nie wiem co mam począć z Panem P? Przecież nie potrafię zadawać kar...A może sam fakt, że musi patrzeć teraz jak cierpię jest dla niego wystarczającą nauczką...
Sama nie wiem do kogo mam większe pretensje...
Czy faceci nie są dziwni ?
No cóż ,czy pan K miał powód? Pewnie nie,ale nie wiadomo co usłyszał od pana P. Czy byłaś przy ich kłótni;wymianie zdań ? Wiesz jakie słowa padły?
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony gdyby K był Twoim prawdziwym przyjacielem, to by tak szybko nie ulotniłby się z Twego życia. A może ma zranioną dumę,duszę i musi minąć trochę czasu.Może gdy ochłonie odezwie się.
Ja bym na Twoim miejscu postarała się skontaktować. Chciałabym by mi powiedział czemu tak się zachował...
Co do P. Milczenie bywa czasem dobra karą .A tak szczerze to powinnaś z nim porozmawiać ,powiedzieć co czujesz i jak Cie zranił.
Problem w tym, że nie mogę mieć pewności jak przebiegała ich rozmowa. Znam tylko relacje P, a przecież powinnam mu wierzyć. Kontakt z K jest praktycznie niemożliwy, wyraźnie dał mi do zrozumienia, że dla niego już nie istnieję. Zastanawiam się, czy to nie był tylko pretekst, aby zakończyć ta przyjaźń. Może miał inny powód? Odkąd pamiętam dawał mi do zrozumienia, że chce czegoś więcej. Może w jakiś sposób go raniłam, ale pomimo wszystko zależało mi na nim, jak na przyjacielu i był dla mnie bardzo ważny. Co do P, rozmowa była i jakoś staram się Go zrozumieć. To jednak nie zmienia faktu, że popełnił błąd. Nie lubię, gdy ktoś próbuje panować nad moim życiem...podejmować decyzje za mnie...
UsuńJeśli K. czuł coś do Ciebie i nie potrafił pogodzić się z faktem bycia tylko Twoim przyjacielem,to trudno.Trzeba odpuscić,choć to przykre jest dla Ciebie. My kobiety łatwiej dajemy sobie radę w takich [odwrotnych] sytuacjach.Męska duma chyba na to nie pozwala.
Usuń