czwartek, 13 grudnia 2012

Zimno, a jednak pomimo wszystko spokojnie. Generalnie nie lubię zimy. Myślę, że to przez moją chorobę, w czasie zimy moje ruchy są nieco bardziej ograniczone i większość czasu spędzam w domu. Ostatnio w ogóle nie robię zdjęć, martwi mnie to. Zimowe zdjęcia pewnie wyszłyby bardzo ładnie, ale jakoś nie potrafię nikogo namówić aby ze mną poszedł, wszyscy ciągle są zajęci. Mam nadzieję, że przez święta znajdę kogoś chętnego. No właśnie, święta. Czujecie,że nadchodzą? Ja nie potrafię się już doczekać przerwy świątecznej, chwili odpoczynku z bliskimi, muszę odetchnąć od tych wszystkich obowiązków. Z panem P ostatnio widuję się tylko na parę godzin w weekendy więc też bardzo brakuje mi czasu spędzonego z nim. Ciągle się mijamy, mam nadzieję, że w nowym roku będzie lepiej.
Podobno się zmieniłam, zdecydowanie na plus. Odizolowałam się od pewnej osoby, przyjaciółmi to my na pewno nie zostaniemy. Jest mi lżej na sercu i powiedzmy,że zaczynam się bardziej doceniać. Zawiodłam się już tyle razy, że chyba nabrałam dystansu. 
 


sobota, 17 listopada 2012

Ciągle tkwi we mnie to samo przeżycie,codziennie interpretuje pewne słowa inaczej, staram się w nich doszukać chociaż odrobinę dobrych chęci, bezskutecznie.Nie potrafię myśleć o niczym innym, w głowie wciąż kłębi się to samo wspomnienie. Zwariowałam ? Oto dowód na to , że nadmiar wrażliwości szkodzi.
Pan P zjawił się o godzinie 22, po całym dniu pracy, aby chociaż troszkę mnie poprzytulać i nastawić bardziej pozytywnie przed jutrzejszym dniem. Cóż, wspaniałego mam chłopaka.

czwartek, 15 listopada 2012

Jeszcze nie wiem czy lepsze jest upychanie po katach swoich bolow czy tez postawienie ich na srodku pokoju i patrzenie na nie z boku. z pewnej odleglosci.

Męczą mnie koszmary i to niezwykłe, te są dużo bardziej przerażające. Budzę się z krzykiem i zapłakaną poduszką, są takie realne. Czy sny mają jakiś wpływ na nasze życie? Czy ludzie w ogóle mają czas aby zastanowić się nad tym o czym śnią? Cóż, owijam w bawełnę, zaczynam mówić o innych,a przecież tutaj chodzi o mnie. Ostatnio mam wrażenie, że moje życie jest jednym wielkim snem z którego nie potrafię się wybudzić. Ktoś sprawił mi ogromną przykrość, najprawdopodobniej świadomie. A ja znów się nie broniłam. Dlaczego? Winie się za to i co mi z tego ? Dlaczego wszystko biorę tak bardzo do siebie ? Dlaczego nie potrafię zapanować nad łzami? Dlaczego jest mi wstyd za coś czego nie zrobiłam ?!
Czuję się samotna, nic nowego. I znów obiecuję sobie, że nigdy więcej się nie przywiąże. Nie ma co, mam pecha do przyjaciół. Czy prawdziwi przyjaciele w ogóle istnieją? I po co ludzie się tak ranią? Chyba nie jestem stworzona do przyjaźni.
Możecie uważać, że cechuję się dużo zmiennością nastrojów, ale ja zaczynam się bać. Znów zaczynam bać się ludzi, a to do niczego dobrego nie prowadzi.
Nikt nie obdarzył mnie kojącą rozmową, a ja nie mam odwagi o to prosić.

Coś czuję,że kolejny raz moje urodziny okażą się złem koniecznym.Zamiast tych wszystkich prezentów poproszę takiego jednego prawdziwego przyjaciela ...

niedziela, 12 lutego 2012

"Najbardziej ranią nas Ci których kochamy... bo wiedzą gdzie mają uderzyc jeśli chcą nam zadać ból."

Zostałam wczoraj potwornie zraniona. Płakałam, a najgorsze było to, że nie potrafiłam tego zakończyć . Chciałabym przestać czuć, czy to wszystko musi tak cholernie boleć ? Ostatnio jestem raniona każdego dnia i męczy mnie pytanie: czy do bólu wewnętrznego można się przyzwyczaić ? Czym sobie na to zasłużyłam ? Serce przestanie krwawić, a oczy już nie będą zapłakane ?
Dziś zrobiła to osoba po której nigdy w życiu bym się tego nie spodziewała, jedna z najbliższych mi osób w ostatnim tym jakże chwiejnym okresie.

Obojętna twarz, zero reakcji na to co mnie otacza. Postanowiłam się cofnąć i nie mącić nieodpowiednim ludziom w głowie. Nie będę już przez nich płakać. Niestety Pawła nie było wczoraj i nie będzie go dziś. Trochę mi samotność doskwiera, ale nic na to nie poradzę. Cieszę się , że przynajmniej jest ze mną duchowo, nie czuję jego nieobecności, nie ma kłótni i niedomówień. Nic nie staje się monotonne i totalnie przewidujący, a raczej życie ostatnio nieźle mnie zaskakuje. Poznałam paru bardzo ciekawych ludzi, którzy stają się dla mnie ważni. Tylko tego troszeczkę się boję.
Nienawidzę tych rodzinnych imprezek , a jedna z nich właśnie mnie czeka.Założę czarną sukienkę, będę cicha i milcząca, tak będzie dla wszystkich lepiej. Będę taka jaką chcą mnie wszyscy mieć.

wtorek, 7 lutego 2012





Tej nocy irytowała mnie złośliwość rzeczy martwych oraz potworny ból głowy. Pewien pan dodawał mi otuchy. Ile bylibyśmy w stanie zmienić ? Życie jest piękne . Czyż nie ? Tylko wtedy , gdy wszystko jest w porządku , można powiedzieć , że ostatnie dni układają się po mojej myśli, a spontan pomaga mi żyć. Wypad do Szczyrku był jak najbardziej pozytywny i wspominanie go będzie dodawać mi sił.Nadal nie rozumiem niektórych osób . Czy po tylu latach znajomości nie stać ich nawet na odrobinę szczerości ? Potrafię znieść krytykę, tyle że ona powinna być stosowna i wypowiedziana z szacunkiem. Obgadywanie za plecami nieco mi do tego nie pasuje.

Zmienność nastroju ostatnio towarzyszy mi na każdym kroku .



niedziela, 22 stycznia 2012

Zimno, smutno, nadal pachnie samotnością. Nie potrafię sobie miejsca znaleźć. Porzucam tęsknotę, nostalgię, jak widać nieskutecznie. Nie było Go w piątek, nie było go wczoraj, nie wiadomo czy będzie dziś. Chce wyjść z domu i całkowicie oddać się fotografowaniu, będę fotografować puste, białe, brudne ulice oraz ludzi, udających się na mroźne,zimowe spacery, ludzi , którzy nie czują wstydu.
Codziennie, to samo, taki sam sposób spędzania popołudnia. Książka, ciepła herbata lub komputer i ciągła, nigdy niekończąca się nauka. Czasami Kubuś przychodzi , dając mi piękne, radosne chwile . Czasami wezmę do ręki aparat i czuję, że jestem wolna...że mogę być kim tylko zapragnę.
Pan K odpuścił, już nie jest idiotą , już nie czuję do niego żalu, chyba zrozumiałam. Milczy, a o swoich humorach informuje mnie poprzez opisy na gadu-gadu. Czy tak właśnie powinna wyglądać rozmowa ? Chciałabym szczerości...chociaż się jej boję.
Dzisiejsza noc, nie była tak spokojna jak zwykle. Całkiem możliwe, że płakałam ale bardziej w głowie utkwił mi ból. Mięśnie dają mi ostatnio popalić.

Potrzebuję bliskości i ciepła, muszę schować się w ramionach Pana P i zapomnieć o tym wszystkim. Chcę aby moje pragnienie, dziś stało się otaczającą mnie rzeczywistością...