Lubię starszych ludzi. Lubię ludzi którzy mogą pochwalić się mądrością życiową, którzy zawsze wiedzą w którym momencie pojawić się w naszym zyciu i powiedzieć " tak właśnie zrób, idź za głosem serca". Czasami starasz się miesiącami podjąć jakąś znaczącą decyzję. Nagle wstajesz rano i już wiesz. Nie wiesz skąd, ani dlaczego. Po prostu. Oczywisty staje się fakt, aby kroczyć tą drogą. To te decyzje uznaję za właściwe, wynikające z nikąd, przez wzgląd na intuicję czy wewnętrzny spokój, który towarzyszy myśląc o tej ścieżce.
Zaczynam wierzyć w telepatię, w siłę myśli. Wczoraj odezwała się do mnie osoba o której bardzo intensywnie myślałam przez cały weekend. Pragnęłam z nią porozmawiać, o przeszłości, teraźniejszości i lepszej przyszłości, którą kiedyś sobie przysięgaliśmy. Osoba ta od dziecka odgrywała bardzo istotną rolę w moim życiu, to z nią kształtował się mój charakter. Okazuje się, iż pomimo 3-letniej rozłąki nadal potrafimy rozmawiać tak samo, tak jakbyśmy nadal byli blisko, obecni w każdym elemencie naszego życia. Być może, prawdziwej przyjaźni nie da się zniszczyć. Nawet jeśli nie byliśmy rozważni i przestaliśmy o nią dbać. Czuję, że jakiś skrawek mojej duszy został nakarmiony.
środa, 29 lipca 2015
wtorek, 28 lipca 2015
Spójrz tylko na nich - pustka.
Zaczynam tutaj od nowa. Postanowiłam nie usuwać starych postów bo poniekąd jest to część mojej przeszłości, skrawek mojej własnej historii której nie chciałabym się pozbyć. Pełną parą wkraczam w dorosłe życie, napotykając coraz to więcej trudności, zmierzając się z większą ilością obowiązków. Postanowiłam zobaczyć jak wygląda życie człowieka, który pracuje w pełnym wymiarze czasu. I bynajmniej praca w biurze nie jest moim powołaniem, tym bardziej cieszę się, że z powodzeniem wybrałam psychologię. Grzebanie w papierach cholernie nuży, tym bardziej jeśli każdy z kolejnych poznanych osób nie ujawnia żadnych charakterystycznych cech. Ludzie tak bardzo pochłonięci życiem codziennym zupełnie zapominają o sobie, o jakichś większych duchowych potrzebach. Przekładając dobra materialne ponad wszystko. A im bardziej czegoś pragniemy tym bardziej wymyka nam się to z rąk. Ostatnio dużo analizuję, ludzie na każdym kroku pragną nadzwyczajności, idealnej miłości, przyjaźni, wzniosłych uczuć, które sprawiają, że przez chwilę czują się "fajnie". Z tego wszystkiego zapominają, iż postawili to ponad wszystko. Każda chemia, czy magia przemija, człowiek zaczyna się przyzwyczajać po czym pragnie kolejnej rzeczy. Być może to dobrze, bo czym byłoby życie gdybyśmy do niczego nie dążyli? Tylko dlaczego nie potrafimy dostrzec piękna w zwyczajności,bo przecież to nie motylki w brzuchu czy przypadkowy seks stanowią wielkie piękno lecz paroletni związek z burzliwą historią, kochająca się rodzina pomimo przeciwności losu. Być może mam inna teorię miłości, która moim zdaniem jest nauką. Nauką drugiego człowieka, która następuje po zauroczeniu, pełnym wzniosłych chwil, emocji. Być może potem następuje nuda, ale właśnie wzajemna akceptacja,dostrzeganie swoich wad i znoszenie ich, bycie razem zarówno podczas humorków jak i niehumorków stanowi WIELKIE PIĘKNO.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Łapać motyle ...
Nie pisze bo szczerze mówiąc nie umiem,nie potrafię opisać tego co we mnie siedzi. Na pozór, jest fantastycznie, piękna pogoda sprawia, że
chce się żyć .Myślę, że każdy to odczuwa w jakimś stopniu, ja również. Tylko
martwi mnie to, że nie mam z kim cieszyć się tą wiosną. Ostatnio jedynymi
osobami w którymi gdziekolwiek wychodzę są moi rodzice. Jestem szczęśliwa, że
ich mam, aż boję się pomyśleć co byłoby gdyby ich także zabrakło. Moje życie
bez P stało się strasznie monotonne, bardzo mi Go brakuje. Teraz już nie
wystarczy jeden telefon, aby wszystkie smutki znikły. Ostatnio bardzo często
łapię się na tym, że myślę o tym co byłoby gdyby …gdybym postąpiła inaczej…co
robiłabym w tym momencie, gdyby wszystko było na swoim miejscu. Nie sądzę, że
spędzałabym popołudnia w domu . Zbyt dużo pochopnych decyzji, w takich
sytuacjach prędzej czy później wszystko wymyka się spod kontroli i przestajemy mieć
wpływ na to co się dzieje. A wiecie co jest najgorsze ? Reakcje tych wszystkich
ludzi, gdy dowiadują się, że wszystko
się rozpadło i to na moje własne życzenie. Niemożliwe, że tak się to skończyło
, przecież byliśmy nierozłączni , a jednak…a życie leci dalej i nawet nie
stara się na mnie poczekać.
sobota, 30 marca 2013
Betonowe lasy mokną, wiatr wieje w okno...
U mnie jest dość dziwnie, panuje chaos w którym nie potrafię znaleźć nawet na chwilę spokoju. Zaczynam odczuwać problemy, które towarzyszą podczas wchodzenia w dorosłe życie. Nie chce mi się pisać o moim życiu emocjonalnym bo obecnie jest to jeden wielki burdel bez jakiegokolwiek rozwiązania.
Stwierdzam tylko, że polska służba zdrowia i polskie przepisy mnie przerażają. Totalne dno, ja się pytam kto to wszystko wymyśla ? Chyba ludzie którzy nie mają pojęcia o niepełnosprawności.
Życzę Wam wesołych, spokojnych świąt !
poniedziałek, 21 stycznia 2013
"Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie w jaki układa włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca gdzie mieszka miłość.”
Znowu jest ciemno. Teraz ciągle jest ciemno, gdy rano wstaje jest ciemno i gdy wracam do domu też już jest ciemno. W sumie nic w tym dziwnego, w końcu to styczeń, a nie czerwiec, czy lipiec. Tylko, że ja tęsknie już za latem. Nie mam po co wychodzić teraz na dwór, jest zimno, ciemno i w dodatku ślisko.
Weekend jak zwykle przeleciał mi bardzo szybko,a ja nadal niewystarczająco nacieszyłam się P. Chcę już weekend, chcę aby godziny, dni...płynęły szybciej.
Odbyłam ważna rozmowę z moim panem przyjacielem K i czuję się szczęśliwsza. Sama nie wiem jak to ogarnę i jak się zachowam? ale jest mi lepiej . Chyba powinnam czuć się podle, chyba popełniłam błąd, chyba jestem egoistką tylko z jakiegoś dziwnego powodu nie widzę tego. Żałuję, że od razu mu nie powiedziałam mu, że nie jest moim 'kochanym' i żeby nie oczekiwał ode mnie żadnych silniejszych uczuć, bo ich we mnie nie ma . Nie chciałam Go ranić, bo był ważny, był dobry i nie zasłużył na cierpienie ode mnie.
I tylko teraz pytanie jak ja powinnam się zachować, dlaczego nie mam poczucia winy?
Weekend jak zwykle przeleciał mi bardzo szybko,a ja nadal niewystarczająco nacieszyłam się P. Chcę już weekend, chcę aby godziny, dni...płynęły szybciej.
Odbyłam ważna rozmowę z moim panem przyjacielem K i czuję się szczęśliwsza. Sama nie wiem jak to ogarnę i jak się zachowam? ale jest mi lepiej . Chyba powinnam czuć się podle, chyba popełniłam błąd, chyba jestem egoistką tylko z jakiegoś dziwnego powodu nie widzę tego. Żałuję, że od razu mu nie powiedziałam mu, że nie jest moim 'kochanym' i żeby nie oczekiwał ode mnie żadnych silniejszych uczuć, bo ich we mnie nie ma . Nie chciałam Go ranić, bo był ważny, był dobry i nie zasłużył na cierpienie ode mnie.
I tylko teraz pytanie jak ja powinnam się zachować, dlaczego nie mam poczucia winy?
niedziela, 6 stycznia 2013
Rozpoczęła się licytacja bólu oraz pokazywanie komu mniej zależy...
Znów kogoś straciłam, nie ma już jedynego, najlepszego przyjaciela. Dlaczego? Powodem jest tylko i wyłącznie zazdrosny i porywczy pan P. Tylko czy to moja wina? Czemu mam cierpieć za czyny innych? Całą noc myślałam o tym, czy Pan K miał wystarczający powód żeby mnie zostawić. Zachowałby się w taki sposób, gdyby był prawdziwym przyjacielem? Zostawił mnie tak po prostu,bez żadnych efektów specjalnych, nie zasłużyłam nawet na krótkie pożegnanie. Może to i lepiej, bo nie lubię pożegnań, ale przecież każdy dobrze wie, że to wcale nie było dla mojego dobra. Nie chce mnie znać, a ja nawet nie rozumiem dlaczego.Patrzcie jak wszystko szybko się zmienia, jeszcze do nie dawna byłam pewna, że nasza przyjaźń jest czym wyjątkowym i jestem dla niego bardzo ważna. Boli, strasznie boli. W dodatku nie wiem co mam począć z Panem P? Przecież nie potrafię zadawać kar...A może sam fakt, że musi patrzeć teraz jak cierpię jest dla niego wystarczającą nauczką...
Sama nie wiem do kogo mam większe pretensje...
Czy faceci nie są dziwni ?
Sama nie wiem do kogo mam większe pretensje...
Czy faceci nie są dziwni ?
piątek, 4 stycznia 2013
Mam naprawdę trudny charakter, sama nie wiem czego chcę, a wymagam tego od innych. Upajam się piosenkami Janusza Radka, który wmawia mi, że jestem piękna. Emocje jak zwykle biorą górę nad wszystkim. Przeżywam, stres nie pozwala mi oddychać. Dlaczego potykam się o byle przeszkodę? Gdzie podziały się moje siły do działania? Z każdej strony wpadam na lęk, to staje się nie do zniesienia. Dajcie mi opanowanie w całym tym chaosie. Potrzebuję ludzi, przystani do której mogę się udać. Ależ ze mnie pesymistka, czy zawsze taka byłam ?
W lutym wyjazd do szpitala na oddział rehabilitacyjny. Żyję nadzieją, że znów spotkam tylu fantastycznych ludzi oraz poprawię swój stan psychiczny. W końcu będę miała czas na pogrążenie się w lekturze, bo z tym to dość mocno jestem po tyłach. Mam plan spotkać się z Panem K i nareszcie porozmawiać z nim o sprawach niełatwych dla mnie. Nie ma co, stęskniłam się za widokiem tego jedynego najlepszego przyjaciela.
W lutym wyjazd do szpitala na oddział rehabilitacyjny. Żyję nadzieją, że znów spotkam tylu fantastycznych ludzi oraz poprawię swój stan psychiczny. W końcu będę miała czas na pogrążenie się w lekturze, bo z tym to dość mocno jestem po tyłach. Mam plan spotkać się z Panem K i nareszcie porozmawiać z nim o sprawach niełatwych dla mnie. Nie ma co, stęskniłam się za widokiem tego jedynego najlepszego przyjaciela.
Subskrybuj:
Posty (Atom)