Znowu jest ciemno. Teraz ciągle jest ciemno, gdy rano wstaje jest ciemno i gdy wracam do domu też już jest ciemno. W sumie nic w tym dziwnego, w końcu to styczeń, a nie czerwiec, czy lipiec. Tylko, że ja tęsknie już za latem. Nie mam po co wychodzić teraz na dwór, jest zimno, ciemno i w dodatku ślisko.
Weekend jak zwykle przeleciał mi bardzo szybko,a ja nadal
niewystarczająco nacieszyłam się P. Chcę już weekend, chcę aby godziny,
dni...płynęły szybciej.
Odbyłam ważna rozmowę z moim panem przyjacielem K i czuję się szczęśliwsza. Sama nie wiem jak to ogarnę i jak się zachowam? ale jest mi lepiej . Chyba powinnam czuć się podle, chyba popełniłam błąd, chyba jestem egoistką tylko z jakiegoś dziwnego powodu nie widzę tego. Żałuję, że od razu mu nie powiedziałam mu, że nie jest moim 'kochanym' i żeby nie oczekiwał ode mnie żadnych silniejszych uczuć, bo ich we mnie nie ma . Nie chciałam Go ranić, bo był ważny, był dobry i nie zasłużył na cierpienie ode mnie.
I tylko teraz pytanie jak ja powinnam się zachować, dlaczego nie mam poczucia winy?