poniedziałek, 21 stycznia 2013

"Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie w jaki układa włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca gdzie mieszka miłość.”

Znowu jest ciemno. Teraz ciągle jest ciemno, gdy rano wstaje jest ciemno i gdy wracam do domu też już jest ciemno. W sumie nic w tym dziwnego, w końcu to styczeń, a nie czerwiec, czy lipiec. Tylko, że ja tęsknie już za latem. Nie mam po co wychodzić teraz na dwór, jest zimno, ciemno i w dodatku ślisko.
 Weekend jak zwykle przeleciał mi bardzo szybko,a ja nadal niewystarczająco nacieszyłam się P. Chcę już weekend, chcę aby godziny, dni...płynęły szybciej.

Odbyłam ważna rozmowę z moim panem przyjacielem K i czuję się szczęśliwsza. Sama nie wiem jak to ogarnę i jak się zachowam? ale jest mi lepiej . Chyba powinnam czuć się podle, chyba popełniłam błąd, chyba jestem egoistką tylko z jakiegoś dziwnego powodu nie widzę tego. Żałuję, że od razu mu nie powiedziałam mu, że nie jest moim 'kochanym' i żeby nie oczekiwał ode mnie żadnych silniejszych uczuć, bo ich we mnie nie ma . Nie chciałam Go ranić, bo był ważny, był dobry i nie zasłużył na cierpienie ode mnie.
I tylko teraz pytanie jak ja powinnam się zachować, dlaczego nie mam poczucia winy?


niedziela, 6 stycznia 2013

Roz­poczęła się li­cytac­ja bólu oraz po­kazy­wanie ko­mu mniej zależy...

Znów kogoś straciłam, nie ma już jedynego, najlepszego przyjaciela. Dlaczego? Powodem jest tylko i wyłącznie zazdrosny i porywczy pan P. Tylko czy to moja wina? Czemu mam cierpieć za czyny innych? Całą noc myślałam o tym, czy Pan K miał wystarczający powód żeby mnie zostawić. Zachowałby się w taki sposób, gdyby był prawdziwym przyjacielem? Zostawił mnie tak po prostu,bez żadnych efektów specjalnych, nie zasłużyłam nawet na krótkie pożegnanie. Może to i lepiej, bo nie lubię pożegnań, ale przecież każdy dobrze wie, że to wcale nie było dla mojego dobra. Nie chce mnie znać, a ja nawet nie rozumiem dlaczego.Patrzcie jak wszystko szybko się zmienia, jeszcze do nie dawna byłam pewna, że nasza przyjaźń jest czym wyjątkowym i jestem dla niego bardzo ważna. Boli, strasznie boli. W dodatku nie wiem co mam począć z Panem P? Przecież nie potrafię zadawać kar...A może sam fakt, że musi patrzeć teraz jak cierpię jest dla niego wystarczającą nauczką...
Sama nie wiem do kogo mam większe pretensje...
Czy faceci nie są dziwni ?

piątek, 4 stycznia 2013

Mam naprawdę trudny charakter, sama nie wiem czego chcę, a wymagam tego od innych. Upajam się piosenkami Janusza Radka, który wmawia mi, że jestem piękna. Emocje jak zwykle biorą górę nad wszystkim. Przeżywam, stres nie pozwala mi oddychać. Dlaczego potykam się o byle przeszkodę? Gdzie podziały się moje siły do działania? Z każdej strony wpadam na lęk, to staje się nie do zniesienia. Dajcie mi opanowanie w całym tym chaosie. Potrzebuję ludzi, przystani do której mogę się udać. Ależ ze mnie pesymistka, czy zawsze taka byłam ?
W lutym wyjazd do szpitala na oddział rehabilitacyjny. Żyję nadzieją, że znów spotkam tylu fantastycznych ludzi oraz poprawię swój stan psychiczny. W końcu będę miała czas na pogrążenie się w lekturze, bo z tym to dość mocno jestem po tyłach. Mam plan spotkać się z Panem K i nareszcie porozmawiać z nim o sprawach niełatwych dla mnie. Nie ma co, stęskniłam się za widokiem tego jedynego najlepszego przyjaciela.



czwartek, 13 grudnia 2012

Zimno, a jednak pomimo wszystko spokojnie. Generalnie nie lubię zimy. Myślę, że to przez moją chorobę, w czasie zimy moje ruchy są nieco bardziej ograniczone i większość czasu spędzam w domu. Ostatnio w ogóle nie robię zdjęć, martwi mnie to. Zimowe zdjęcia pewnie wyszłyby bardzo ładnie, ale jakoś nie potrafię nikogo namówić aby ze mną poszedł, wszyscy ciągle są zajęci. Mam nadzieję, że przez święta znajdę kogoś chętnego. No właśnie, święta. Czujecie,że nadchodzą? Ja nie potrafię się już doczekać przerwy świątecznej, chwili odpoczynku z bliskimi, muszę odetchnąć od tych wszystkich obowiązków. Z panem P ostatnio widuję się tylko na parę godzin w weekendy więc też bardzo brakuje mi czasu spędzonego z nim. Ciągle się mijamy, mam nadzieję, że w nowym roku będzie lepiej.
Podobno się zmieniłam, zdecydowanie na plus. Odizolowałam się od pewnej osoby, przyjaciółmi to my na pewno nie zostaniemy. Jest mi lżej na sercu i powiedzmy,że zaczynam się bardziej doceniać. Zawiodłam się już tyle razy, że chyba nabrałam dystansu. 
 


sobota, 17 listopada 2012

Ciągle tkwi we mnie to samo przeżycie,codziennie interpretuje pewne słowa inaczej, staram się w nich doszukać chociaż odrobinę dobrych chęci, bezskutecznie.Nie potrafię myśleć o niczym innym, w głowie wciąż kłębi się to samo wspomnienie. Zwariowałam ? Oto dowód na to , że nadmiar wrażliwości szkodzi.
Pan P zjawił się o godzinie 22, po całym dniu pracy, aby chociaż troszkę mnie poprzytulać i nastawić bardziej pozytywnie przed jutrzejszym dniem. Cóż, wspaniałego mam chłopaka.

czwartek, 15 listopada 2012

Jeszcze nie wiem czy lepsze jest upychanie po katach swoich bolow czy tez postawienie ich na srodku pokoju i patrzenie na nie z boku. z pewnej odleglosci.

Męczą mnie koszmary i to niezwykłe, te są dużo bardziej przerażające. Budzę się z krzykiem i zapłakaną poduszką, są takie realne. Czy sny mają jakiś wpływ na nasze życie? Czy ludzie w ogóle mają czas aby zastanowić się nad tym o czym śnią? Cóż, owijam w bawełnę, zaczynam mówić o innych,a przecież tutaj chodzi o mnie. Ostatnio mam wrażenie, że moje życie jest jednym wielkim snem z którego nie potrafię się wybudzić. Ktoś sprawił mi ogromną przykrość, najprawdopodobniej świadomie. A ja znów się nie broniłam. Dlaczego? Winie się za to i co mi z tego ? Dlaczego wszystko biorę tak bardzo do siebie ? Dlaczego nie potrafię zapanować nad łzami? Dlaczego jest mi wstyd za coś czego nie zrobiłam ?!
Czuję się samotna, nic nowego. I znów obiecuję sobie, że nigdy więcej się nie przywiąże. Nie ma co, mam pecha do przyjaciół. Czy prawdziwi przyjaciele w ogóle istnieją? I po co ludzie się tak ranią? Chyba nie jestem stworzona do przyjaźni.
Możecie uważać, że cechuję się dużo zmiennością nastrojów, ale ja zaczynam się bać. Znów zaczynam bać się ludzi, a to do niczego dobrego nie prowadzi.
Nikt nie obdarzył mnie kojącą rozmową, a ja nie mam odwagi o to prosić.

Coś czuję,że kolejny raz moje urodziny okażą się złem koniecznym.Zamiast tych wszystkich prezentów poproszę takiego jednego prawdziwego przyjaciela ...

niedziela, 12 lutego 2012

"Najbardziej ranią nas Ci których kochamy... bo wiedzą gdzie mają uderzyc jeśli chcą nam zadać ból."

Zostałam wczoraj potwornie zraniona. Płakałam, a najgorsze było to, że nie potrafiłam tego zakończyć . Chciałabym przestać czuć, czy to wszystko musi tak cholernie boleć ? Ostatnio jestem raniona każdego dnia i męczy mnie pytanie: czy do bólu wewnętrznego można się przyzwyczaić ? Czym sobie na to zasłużyłam ? Serce przestanie krwawić, a oczy już nie będą zapłakane ?
Dziś zrobiła to osoba po której nigdy w życiu bym się tego nie spodziewała, jedna z najbliższych mi osób w ostatnim tym jakże chwiejnym okresie.

Obojętna twarz, zero reakcji na to co mnie otacza. Postanowiłam się cofnąć i nie mącić nieodpowiednim ludziom w głowie. Nie będę już przez nich płakać. Niestety Pawła nie było wczoraj i nie będzie go dziś. Trochę mi samotność doskwiera, ale nic na to nie poradzę. Cieszę się , że przynajmniej jest ze mną duchowo, nie czuję jego nieobecności, nie ma kłótni i niedomówień. Nic nie staje się monotonne i totalnie przewidujący, a raczej życie ostatnio nieźle mnie zaskakuje. Poznałam paru bardzo ciekawych ludzi, którzy stają się dla mnie ważni. Tylko tego troszeczkę się boję.
Nienawidzę tych rodzinnych imprezek , a jedna z nich właśnie mnie czeka.Założę czarną sukienkę, będę cicha i milcząca, tak będzie dla wszystkich lepiej. Będę taka jaką chcą mnie wszyscy mieć.